02.02.2016

Turniej Warheim - Piekło Pocztowe - Katowice 30.01.2016

     W minioną sobotę odbył się turniej w system Warheim. Turniej został zorganizowany w sklepie Inny Wymiar w Katowicach, a jego organizacją zajął się nie kto inny jak sam twórca systemu Warheim FS czyli Quidamcorvus. Na turniej wybraliśmy się w większym gronie, a mianowicie razem ze mną pojechał Areo i jego Jaszczuroludzie, Benek z Krwawymi Smokami oraz Redek z Klanem Mors. Na miejsce przyjechaliśmy wcześniej na wypadek gdyby była potrzeba w czymś pomóc ale zastaliśmy wszystko przygotowane na tip-top. Tak więc organizacyjnie perfekcja, miejscówka super, tereny na wysokim poziomie nic tylko wykładać figurki z walizek i grać. 
     Na turniej pojechałem z bandą Nieumarłego taboru ludu Strigosu, którego modele malowałem praktycznie przez cały styczeń. Banda przedstawia się następująco:
1) Bohaterowie:
- Strigoi,
- Nekromanta (sztylet, kostur),
- Dreg (sztylet),
- Dreg (sztylet),
- Ghast.
2) Stronnicy:
- Zombie,
- Ghoul,
- Gravier.

Tak się prezentowała sala w której graliśmy.



     Pierwsza potyczka przeciwko Siostrom Sigmara którymi komenderował Grish. Jedenaście modeli, pięciu bohaterów, cztery Siostry Sigmara z dwoma młotkami oraz dwie Pokutnice. Siostrzyczki nadrabiały ilością nad jakością ponieważ poza dodatkowym uzbrojeniem u czterech z nich nie posiadały nic poza podstawowym ekwipunkiem. Stół zastawiony był makietami tak aby tworzyły trakt, a w scenariuszu chodziło o to aby jak najszybciej dotrzeć do palącego powozu umieszczonego w połowie drogi pomiędzy nacierającymi bandami z którego na 5+ wyciągało się skrzynie, następnie należało ją dostarczyć do swojej strefy wystawienia.
     Przed potyczką Nekromanta pogrzebał w ziemi i wskrzesił zaledwie jeden model Zombie na trzy możliwe. Plan na konfrontację z Grishem był prosty dotrzeć jak najszybciej do powozu, wywabić oraz wyeliminować Pokutnice które mają furię i były najgroźniejsze. Następnie zająć czymś przeciwnika i rozpocząć przeszukiwanie powozu. Plan prosty w założeniu jednak w realizacji już nie do końca. Strigoi spalił szarżę, jeden z Dregów nie uciekł zbyt daleko, Graviera obskoczyły wściekłe baby :/ Normalnie ZONK!!! Rozpocząłem ściągnie modeli, jeden za drugim. Pierwszy padł Dreg, później przyzwany Zombie, Ghoul, Gravier i w końcu drugi Zombie.Koniec końców wampir wzbił się na szczyt swoich umiejętności widząc pogrom swojego zastępu i rozpoczął rozszarpywanie kobiecych ciał. Trwało to około ośmiu tur. W tym czasie jedna z Sióstr Bitwy odnalazła skrzynię w powozie i rozpoczęła powolny odwrót w kierunku końca traktu. Na szczęście udało mi się ją powstrzymać i przejąć łup. Grish pozbawiony Przeoryszy zdawał test rozbicia na 7 ja na 9 on w końcu nie zdał mnie się jakoś udawało zdawać. I pierwsze zwycięstwo. Jak się okazało w sekwencji po potyczce okupione strasznymi stratami. Dreg, Zombie oraz Gravier poszli do piachu czyli 205 ZK, a zarobiłem zaledwie 70 ZK za które odkupiłem Drega oraz kupiłem dwa Zombie.Na szczęście rozwinięcia miałem dobre i wampir wylosował nową umiejętność transformację dzięki czemu mógł latać, a Ghast WW.

Rzut okiem na trakt i toczącą się na jego środku walkę.


 Coś kminię :D


 A Grish się mi przygląda z podejrzanym uśmiechem :D


     Do drugiej potyczki przystąpiłem mocno osłabiony przede wszystkim stratą Graviera. Na domiar złego na samym początku Ghoul postanowił zrobić taktyczny odwrót i zdezerterować ponieważ takie były założenia scenariusza. Tak więc komplet bohaterów plus cztery Zombie w tym dwa przywołane postanowiły przeciwstawić się Zwierzoludziom pod dowództwem Bahiora. Bahior w pierwszej bitwie dostał mocno po tyłku i zrobił restart bandy ale obiektywnie można powiedzieć, że jego ekipa miała porównywalny potencjał. W szeregach Zwierzoludzi był Herszt, Szaman, Bestigor, Centigor i Rydwan, dodatkowo Szaman przyzwał sobie jednego Ogara Chaosu.
     W drugiej potyczce należało przeszukać pięć budynków, w jednym z nich znajdowała się skrzynia skarbów. Ja rozpoczynałem i zaraz na samym początku podleciałem wampirem do najbliższego budynku aby w następnej turze rozpocząć eksplorację. Dregowie szli sobie prawą flanką będąc ubezpieczanie przez Ghasta, natomiast Nekromanta wraz z dwoma Zombie podążał za Strigoi trzymając dwa kolejne Zombie gotowe do animacji. Bahior widząc, że Strigoi jest niezwykle mobilny szybko ruszył do przodu, niestety jego dla niego wystawiając się Ogarem na szarżę Ghasta, który go wyeliminował. Reszta bandy Zwierzoludzi została również ostatecznie osaczona przez nieumarłych. Wampir zajął się Centigorem i Bestigorem zabijając tego pierwszego, a drugiego powalając. Nekromanta po wykonaniu animacji i wskrzeszeniu dwóch Zombie które obskoczyły Herszta Zwierzoludzi przypuścił szarżę na bezbronnego Bestigora i wyłączył go z akcji. Bahior widząc co się dzieje poddał potyczkę. Mi niestety nie udało się odnaleźć skrzyni ale odniosłem kolejne zwycięstwo. Zrobiło mi się żal przeciwnika i pojmanego Centigora odsprzedałem za 20 ZK czyli koszt zakupu Zombie. Nekromanta stwierdził, że nie będzie zgłębiał nauk tajemnych i nie nauczy się nowego czaru tylko podszkoli się w walce wręcz, Ghast nie chciał być gorszy od szefa i podpakował na siłowni zdobywając kolejny poziom siły. Za zdobyte pieniądze wyekwipowałem w końcu Dregów w średnie pancerze, tarcze, hełmy oraz topory.

Wymiana zdań w czasie potyczki oraz widok na stół od mojej strony (Dregowie na prawej flance, Nekromanta z Zombie pomiędzy domkami, reszta już gdzieś walczy).



Strigoi pastwiący się nad Centigorem i Bestigorem, a obok jeden Zombie w zabawie z Hersztem co mi zrobisz skoro nie możesz wyrzucić szóstki na trafienie ;)


     Do trzeciej potyczki której celem było przetransportowanie trzech skrzyń (w tym jednej z łupem) na przeciwną stronę stołu przystąpiłem w trochę lepszej kondycji aczkolwiek wcale nie rewelacyjnej. Moim kolejnym przeciwnikiem był Findar prowadzący do boju Krwawego Smoka ze swoim pocztem w skład którego wchodził Nekromanta, Gwardzista, dwóch Dregów, cztery Ghoule i dwa Zombie. Oprócz tego jednego albo dwóch Nekromanta sobie wskrzesił. Banda Findara również była po restarcie i na dodatek kiepsko wyekwipowana, postawił na liczebność. Tak więc przeciwnik miał porównywalną liczbę modeli do mojej 11+2 z tą różnicą, że ja nie miałem Ghouli tylko trzy Zombie plus chyba trzy przyzwane. 
     Całą swoją ekipę skupiłem w lewym narożniku stołu (co teraz uważam za błąd) Wampir porzucił swoją skrzynię wykonując lot, którą przejął jeden z Dregów podwajając ich ilość (tak żeby mu się lepiej niosło), drugi z Dregów niósł trzecią ze skrzyń. Findar wystawił się naprzeciwko moich zastępów dzieląc swoją bandę na dwie części odcinając mi obie drogi wiodące na przeciwległy koniec stołu. Musiałem podjąć decyzję czy wdać się w mordobicie czy też próbować się przesuwać wzdłuż krawędzi stołu w poszukiwaniu lepszej drogi ucieczki. Decyzja była prosta, Dregowie obładowani skrzyniami poruszali się zdecydowanie za wolno i za dwie trzy tury nieumarli przeciwnika by mnie dopadli. Więc przeprowadziłem taktyczną szarże wampirem w Drega którego zabiłem, Nekromanta wskrzesił dwa Zombie związując ostatecznie trzy Ghoule i dwa Zombie walką wręcz, trzeci Zombie przytulił się do Gwardzisty. Zombie nie wskrzeszone zajęły się Krwawym Smokiem po jego spalonej szarży. Koniec końców Findar nie zdał testu rozbicia. Ja chyba nic nie straciłem, za zarobione pieniądze kupiłem Kamień z Kryształowej Toni dla wampira oraz kolejnego Zombie. Wampir został królem Ghouli zdobywając kolejną nową umiejętność, dzięki czemu mógł wskrzesić przed bitwą K3 Ghouli oraz kolejny punkt wytrzymałości, a jeden z Dregów dostał Twardziela.

Wszystko zasłania Grey Tower :/


     Czwartą bitwa była z Torinem liderem turniejowej tabeli i jego Kultem Zagłady. Zgraja zgnilców nie była może liczna ale robiła wrażenie - szególnie dwa Plagogory z czterem atakami o sile pięć każdy. Reszta też nie była o wiele gorsza bo nadrabiała zwiększoną żywotnością. Reasumując, Wtajemniczony (3ŻW), 2x Akolita, Plagogor bohater, 2x Plagogor, 2x Kultysta.
     Na środku stołu szwendało się trzech dezerterów których należało wziąć na postronek i zawlec do własnej strefy wystawienia podobno jeden z nich miał kluczową informację więc im więcej dezerterów udało się zawlec tym większa szansa na wygraną. Torin miał umiejętność Strateg która pozwalała mu na wykonanie dodatkowego ruchu przed bitwą, a na domiar złego dwóch dezerterów stwierdziło, że tamta zgnilizna mniej im śmierdzi i ruszyła w objęcia wyznawców Pana Zagłady.  Taki stan rzeczy nie pozostawiał mi wyboru, ruszyłem wszystkim maksymalnie do przodu. Na prawej flance Dregowie z dwoma przyzwanymi Ghoulami, środkiem Nekromanta, Ghast oraz trzy Zombie (dwa w tym jeden przyzwany pozostawały w gotowości na wezwanie swego pana). Wampir przejął jedynego dezertera który wybrał życie wieczne i podholował go do Ghasta po czym go tam porzucił wykonując lot. Findar mając ułatwione zadanie faktem, że dystans między nim a pozostałymi dwoma dezerterami była niewielka już w pierwszej turze ich przejął. Na jego lewej flance zrobił to jeden z Akolitów ubezpieczany przez Kultystę, a na prawej Plagogor bohater w asyście kolejnego Kultysty. Wtajemniczony oraz Akolita który miał pierścień ognia zagłady ubezpieczani przez dwa koksy (Plagogory 4A5S) walili do mnie magicznymi pociskami, na szczęście bez większych efektów. Moja prawa flanka wzbogacona o wampira zyskała wiele na wartości i w końcu doszło na niej do starcia. Strigoi kontra Akolita (ten który miał dezertera, od strefy wystawienia dzieliła go tylko tura). Później wampir przyjął na klatę oba koksy i Kultystę. Tak odpierał ataki biedak chyba ze dwie tury zanim Ghoule z Dregami przybyli mu z odsieczą. Na lewej flance Nekromanta wskrzesił Zombie i związał walką Plagogora bohatera oraz Kultystę w nadziei, że pozostałe trzy Zombie w końcu też doczłapią do walki. Walki były wyrównane, tzn Torin kiepsko trafiał i ranił wampira, a jeżeli już to regeneracja i magiczna ochrona robiła swoje. Koniec końców szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na moja stronę wampir z pomocą swych sług zaczął wygrywać starcie, kultyści zaczynali dołączać do much które je otaczały i padać na glebę. I zapewne taki stan rzeczy trwałby nadal gdyby nie fakt, że to akurat dezerter prowadzony do mojej strefy nie okazał się tym właściwym. Po tej rozgrywce kolejne dwa Zombie zasiliły moje szeregi, odkupiłem również kamień z kryształowej toni który nie przetrwał próby czasu w starciu z Plagogorami. Wampir po raz kolejny pokazał jaki jest twardy i podniósł sobie WT na szóstkę.

Prowadzę Dregów i Ghoule na misję samobójczą.


 Widok z poziomu stołu na zbliżających się nieumarłych.


     Piąta rozgrywka polegała na utrzymaniu pod kontrolą budynku usytuowanego na środku stołu przez moje zastępy. Przeciwnikiem został Inkofon z mini bandą Khazadów. Dlaczego mini zapytacie, otóż miał tylko dwóch bohaterów i czterech stronników (reszta poległa we wcześniejszych potyczkach). Krasnoludcy  bohaterowie próbowali dostać się do budynku eksplorując nieskutecznie kanały miejskie rozmieszczone na stole natomiast stronnicy czekali na nadejście żywej śmierci. No i się doczekali. Zombie do spółki z przyzwanymi Ghoulami rozprawili się z nimi nad wyraz szybko. Pierwszy test rozbicia i wynik 10 który oznaczał moją piątą wygraną. I ostatecznie zwycięstwo w całym turnieju.

 Wymiana zdań przed bitwą.

 

Rzeź niewiniątek.



     Po turnieju odbył się konkurs hobbystyczny na najlepiej pomalowane bandy. Wygrał go mój kumpel Areo i jego banda Jaszczuroludzi z Lustrii, ja zająłem trzecie miejsce ex aequo z Redkiem i Torinem, drugi był Grish.














A na samym końcu wszyscy uczestnicy oraz zwycięzcy dostali upominki i nagrody od Adama.

Areo


Redek


Benek

 No i Pepe czyli ja.


 A tutaj wszyscy uczestnicy i organizator turnieju.


Stolik z nagrodami które Adam załatwił od sponsorów.



     Z tego miejsca chciałem jeszcze raz podziękować Adamowi za organizację turnieju oraz wszystkim przeciwnikom za miłą bezciśnieniową grę.

A tutaj na koniec relacji zdjęcie Krnąbrnego pogrążonego w zadumie.










13 komentarzy:

  1. Gratulacje :-) Niezła impreza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano niezła. Dzięki, jakoś mi się udało wygrać :D

      Usuń
    2. Jakoś tak się udało ;) Jeszcze raz gratulacje:)

      Usuń
    3. No kupę szczęścia miałem ;)

      Usuń
  2. Gratulacje! Ooo i widzę jak wyglądasz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero zauważyłem na zdjęciu, krasnale mojego malowania;))

      Usuń
    2. W przyrodzie nic nie ginie :)

      Usuń
  3. No chyba się udała impreza - jak byłem "turniejowo grającym" zawodnikiem to nie było takich imprez - był tylko otrzaskany WFB :) ... ale dzieci coraz starsze więc może znowu zacznę hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzę jakąś deklarację :D Może wcześniej pomyślimy coś nad scenariuszami, żeby nie było później niedomówień.

      Usuń
    2. Pisałem Ci na blogu żebyś się wybrał, teraz już wiesz jak to wygląda więc masz zagwostkę.

      Usuń
    3. Jak najbardziej. Myślę że pod koniec miesiąca na Azylium pojawi się odpowiedni temat i będziemy tworzyć :) Liczę na waszą pomoc.

      Na razie założenie mamy takie, że był to turniej wiejski, a stoły były ustawione mniej więcej w proporcjach 60% wiejski 40% miejski. A każdy ze scenariuszy poświęcony był innej potędze Chaosu.

      Usuń