05.01.2016

Ghoul #1

     I tak oto po pięciu dniach wytężonej pracy mogę się pochwalić pierwszą miniaturą którą skończyłem malować w ramach wpisu "W 30 dni do okoła cmentarza". Figurką tą jest Ghoul, który pochodzi z szóstej edycji systemu Warhammer Fantasy Battle. Ten konkretny jest pomalowany w odcieniach szarości i w tym schemacie będę posiadał pięć Ghouli natomiast druga piątka będzie w kolorze brązowym. W związku z tym, że zdecydowałem się na podstawki zimowe (bo w końcu spadł śnieg) to jestem zmuszony zmodyfikować wystrój podstawek Ghasta i Strigoia ale ten fakt zaprezentuję zapewne w momencie zdjęcia grupowego.



GHOUL:
LICZBA MODELI W DRUŻYNIE: 0-5
KOSZT REKRUTACJI: 40 ZK
PODSTAWKA: 20 X 20 MM

     Z wyglądu Ghoule przypominają zgarbionych, wychudłych Ludzi z potwornie przekrwionymi oczami. Podobno spiłowują sobie zęby, dzięki czemu mają dwa rzędy ostrych, trójkątnych kłów, świetnie nadających się do rozszarpywania ciał ofiar. Jednakże największe przerażenie wzbudzają ich pazury. Dłonie i palce Ghouli są wydłużone i poczerniałe. Paznokcie zmieniły się w długie i grube pazury, spod których sączy się czarny jad. Ghoule wykazują oznaki inteligencji i sprytu, ale często
kłóci się to z ich żądzą krwi. Tak więc to, czy Ghoul zaatakuje otwarcie, czy też uderzy z zaskoczenia, zależy od tego, czy w danej chwili przeważa instynkt przeżycia czy żądzą mordu. Ghoule spotykane są najczęściej na obszarze Sylvanii, gdzie przy drogach czatują na samotnych lub nieostrożnych wędrowców. W razie starcia z liczniejszym przeciwnikiem Ghoule wycofują się, ale potrafią też podążać za taką grupą i nękać ją niespodziewanymi napaściami.
     Pomimo swojego wychudłego, niemal trupiego wyglądu, nocnego trybu życia oraz związku z Wampirami, Ghoule w istocie nie są Nieumarłymi. Służą potężniejszym Nieumarłym, ponieważ wiedzą, że tam dokąd wyruszą panowie życia i śmierci, z pewnością dojdzie do rzezi - a Ghoule są z natury padlinożercami. Są to nędzne, piszczące potwory, groźne tylko w dużej liczbie. Można je czasami zobaczyć nocą na cmentarzach albo na pobojowiskach.



BROŃ/PANCERZ: Ghoule posiadają zdolność broń naturalna z cechą oręża ZATRUTY ATAK. Ghoule nigdy nie mogą używać oręża i pancerzy.
ZASADY SPECJALNE:

GŁÓD KRWI, STRACH.
GHOUL:
Ghoule są zbyt nędzni i tchórzliwi by ktokolwiek uznał ich zwierzchność, Ghoule nigdy nie mogą zostać przywódcami Nieumarłego taboru ludu Strigosu. 
Ponadto, jeżeli w rzucie na TABELĘ ROZWOJU Ghoul uzyska wynik Chłopak ma talent! gracz określając dostępne dla bohatera LISTY UMIEJĘTNOŚCI nie może wybrać UMIEJĘTNOŚCI AKADEMICKICH.

Cytat z Warheim Fantasy Skirmish by Quidamcorvus -> blog.




11 komentarzy:

  1. Fajny. Ten śnieg to jest biała posypka od GW?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Tak śnieg jest GW. Uważam, że jest całkiem spoko.

      Usuń
  2. Bardzo fajny ! Jak wspominałem, z najlepiej zapamietanej przeze mnie edycji wfb :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam, że 6ta edycja to najlepsze co się przytrafiło Warhammerowi pod względem zasad. I najgorsze pod względem figurek :-) Choć te akurat Ghoule są tu wyjątkiem :-)

      Usuń
    2. O nie:) Krasnoludzki regiment super, Longbeardzi, Dark Elfy Extra :)i dużo dużo innych fajnych jednostek;)

      Usuń
    3. Małpoludowate skaveny, gobliny z przerośniętymi dłońmi, fatalne zombie, fatalne high elfowe plastiki włóczników (gorsze niż 4-edycyjne klony). A dark elfy miały za szerokie spódnico-kolczugi (ci plastikowi), szef executionerów miał kolczugę, która trzymała się na kolczyku w nosie (sic!), witch elfy były brzydkie i płaskie, a black guardy były bardziej kolczaste niż wojownicy chaosu ;-) Krasnoludy mi się nie podobały, bo były zbyt celtyckie w odróżnieniu od ich dotychczasowego - niemiecko-renesansowego klimatu. Podobało mi się za to imperium - świetna piechota i strzelcy. Co było fajne w 6 edycji, to to, że regimenty plastikowe to faktycznie były regimenty. Kupowałeś pudło, sklejałeś i był oddział do gry. W 8 edycji, żeby mieć oddział trzeba kupić 4 pudełka (zmniejszenie liczby ludków w pudle i zwiększenie grywalnej liczebności oddziałów).

      Usuń
    4. Też mi się bardziej podobały te z 6 niż wcześniejsze. Jeżeli chodzi o zasady to rzeczywiście 6 i 7 edycja miała je najlepsze, a co do figurek to uważam, że sporo było bardzo udanych i nie zgadzam się z tobą Maniex.

      Usuń
    5. Według mnie, szóstoedycyjne metale to najlepsze ghoule w historii GW. Niestety, plastikowi Skaveni - szczególnie clanraci - beznadzieja. Mordy małpie, a stopy i dłonie jak łopaty. Z night runnersów bronili się tylko Ci zamaskowani. Zgadzam się więc z Maniexem w ocenie szczuroludzi. Reszty wspomnianych figurek nie miałem okazji bliżej poznać (no, nijako-szpetne zombie jako-tako kojarzę). Na tle tego co znam, dziwię się więc bardzo, jak te ghoule mogły się udać aż tak :) Model bardzo mroczny, a i dyskusja nader zacna :D

      Usuń
    6. Jasne, że było sporo udanych. Ja wymieniłem te nieudane. Udana była calutka Bretonia i calutkie Imperium. Chaos właściwie też. Ale to był ten moment kiedy zatrudnili całą masę nowych designerów, a starzy odeszli w kąt. Dla kogoś, kto się przyzwyczaił do 4-edycyjnej stylistyki to już nie było to samo... podobnie jak dzisiaj dla wielu ludzi nie jest tym samym AoS :-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie wiem, waham się pomiędzy wampirami, zwierzoludźmi, a khazadami bo te bandy mam w miarę pomalowane lub mogę mieć :D

      Usuń